wtorek, 22 października 2013

Rozdział 1

   Dzień zaczął się jak zwykle. Wstaje, patrzę na zegarek - 7:49. Nie zdążę do pracy... Muszę się pośpieszyć! Wyskoczyłam jak porażona z łóżka. Szybko się umyłam, ubrałam się w koszulę w kratkę i czarne rurki, zjadłam w pośpiechu śniadanie. Znowu spojrzałam na zegar - 8:07. Teraz to na pewno się spóźnię. Wsiadłam do najbliższego autobusu. 

 - Spóźniona... - usłyszałam głos mojego szefa.
 - Naprawdę przepraszam, to się więcej nie powtórzy...
 - Słyszałem to już kilkadziesiąt razy. - cwaniak nie dawał za wygraną. - Zostaniesz po pracy i pomożesz mi przestawić instrumenty. - tak, to prawda: pracuję w sklepie muzycznym "Melody".
 - Oczywiście... - rzuciłam. Mój szef był bardzo szczęśliwy ze swojego wyczynu. Odszedł z szerokim uśmiechem na twarzy. Tak jak zawsze. Najchętniej to bym go zwolniła - gdybym oczywiście mogła.

   W sklepie nie było nikogo, dlatego mogłam poczytać gazety, które zawsze i wszędzie ze sobą targam. Dziwię się, że jeszcze są w bardzo dobrym stanie. Otworzyłam jedną z nich i trafiłam na artykuł o moim ulubionym zespole - One Direction. Pisano o najbliższym koncercie w Londynie, rozdawaniu autografów, udzielaniu wywiadów i rozmowach z fankami oraz fanami. Oczywiście nie mogłam przepuścić takiej okazji dlatego szybkim ruchem wyciągnęłam telefon z torebki leżącej obok mnie i zadzwoniłam do Joy.
 - Hej, czytałaś o najbliższym koncercie w Londynie?
 - Myślisz, że ja o tym nie wiem? Zarezerwowałam już trzy bilety w pierwszym rzędzie z możliwością spotkania się z całym zespołem! Ale...
 - Tak...? - zapytałam niepewnie.
 - Wchodzimy grupą. Czyli ja, ty i Rosalie!
 - O Boże, jesteś cudowna! Mówiłam Ci to już?
 - Jakieś kilkaset razy... - w tym samym momencie Joy zaczęła się śmiać. A ja z nią.
 - To może ja teraz zadzwonię do Rosalie?
 - Jak chcesz to zadzwoń, ale...
 - Do usłyszenia, kochana.
 - Nawzajem.
Szybko wybrałam numer do Rosalie.
 - Hallo?
 - Rosalie? Słyszałaś o koncercie?
 - Joy mi już wcześniej wszystko opowiedziała. - po tym zdaniu zdałam sobie sprawę, że jestem bardzo powolna.
 - OK, to może o 16:30 spotkamy się wszystkie w kawiarni "Coffee"?
 - Jasne, powiem Joy. Do zobaczenia.
 - Pa.
Byłam bardzo szczęśliwa.  Znowu wzięłam gazetę w ręce. W pewnym momencie zobaczyłam piękne suknie. Nie mogłam oderwać od nich wzroku, dopóki nie usłyszałam chrząkania. Podniosłam głowę i ujrzałam brązowe loki, białe zęby, szeroki uśmiech... To był on. Harry Styles.

1 komentarz:

  1. Super <3 mam nadzieje że będzie więcej. Czekam i pozdrawiam ciepło ; **

    OdpowiedzUsuń