czwartek, 7 listopada 2013

Rozdział 5

...Ponieważ na salę wszedł zespół One Direction. Dziewczyny zaczęły piszczeć. Harry i reszta chłopców zaczęli rozglądać się po sali, dzięki czemu z ich twarzy nie schodził uśmiech. Nagle wzrok chłopców spoczął na nas. Patrzyli z wielkim zdziwieniem.
 - Vanessa? Joy? Rosalie?
 - Chłopcy? - odpowiedziałyśmy. Ludzie, którzy znajdowali się na sali mieli powalające miny.
 - Jak miło znowu Was widzieć! - podeszli do nas i zaczęli nas przytulać. Przy okazji trochę nas przydusili.
 - Co Wy tu robicie?
 - A co miałybyśmy robić w kinie? Może oglądać film?
 - Faktycznie. Przy okazji spotkałyście nas.
 - Tak, wiemy. Dobra, same tu nie jesteśmy, pogadajcie jeszcze z innymi, co?
 - Skoro nalegasz...
   Po naszej rozmowie chłopcy zaczęli wygłaszać mowę o zbliżającym się koncercie. Chłopcy powiedzieli, że po senasie mają dla nas niespodziankę. Wszyscy bardzo się ucieszyli. Na koniec One Direction pomachali do widowni i wyszli z sali. Nasz seans z powrotem wrócił na wielki ekran znajdujący się przede mną. Znowu śmiałam się i płakałam razem z dziewczynami. Gdy film się skończył, poszłyśmy do kawiarni obok kina. Mała grupka dziewczyn siedząca niedaleko wpatrywała się w nas dopóki jedna z nich nie podeszła i nie zapytała:
 - Hej, mam do Was pytanie... Skąd znacie One Direction?
   Nie wiedziałam, co powiedzieć.
 - Moja koleżanka spotkała ich w pracy i się z nimi zaprzyjaźniła. - Joy mnie wyręczyła z odpowiedzi, za co byłam jej bardzo wdzięczna.
 - Tak to właśnie było...
 - Dobra, dzięki za odpowiedź. - zaczęła odchodzić lecz nagle się wróciła - A może wymienimy się numerami?
 - Jasne, czemu nie. - podała mi swój telefon a ja wpisałam numer. Ona zrobiła to samo.
 - Dzięki, siostra. Tak w ogóle to mam na imię Nina.
 - Dla siostry wszystko. Miło mi Cię poznać. Ja jestem Vanessa, a to Joy i Rosalie. - Nina podała każdej z nas rękę. Na pożegnanie pomachała do nas i odeszła.
 - Jeżeli tak dalej pójdzie i będziemy miały fanki, to mi to pasuje.
 - Mi też. - zaśmiałyśmy się. Nagle zorientowałyśmy się, że nie powiedział tego żadna z nas. Od razu wiedziałam, kto to powiedział.
 - Niall! - chciałam krzyknąć, lecz w ostatniej chwili chłopak zakrył swoją dłonią moją twarz.
 - Tylko cicho, bo nie będzie autografu. - Nialler zaczął się charakterystycznie śmiać, czego skutkiem były piski dziewczyn w kawiarnii.
 - Brawo, pacanie.
 - Nie moja wina, że mam taki śmiech...
 - No dobra, przepraszam.
 - A teraz macie zapobiec tym piskom bo zaraz wszyscy ogłuchniemy, moglibyście? - poprosiłam.
   Uśmiechnęli się do mnie, po czym Zayn zaczął mówić:
 - Teraz nadeszła ta chwila, w której dostaniecie od nas obiecywaną niespodziankę. Po kolei z każdym zrobimy sobie zdjęcie a później będziemy rozdawać autografy. - po tych słowach rozległy się zarówno piski jak i płacz. Przyglądałyśmy się każdemu robionemu zdjęciu chłopakom. Po kilkunastu minutach uświadomiłam sobie, że już późno.
 - Ej wybaczcie, ale już powinnam pójść do domu, śpiąca jestem...
 - Dobrze, zaraz zamówię Ci taksówkę. - chciałam odmówić Harry'emu, ale on mi nie pozwolił. Po kilku minutach znajdowałam się z brunetem w aucie.
 - Gdzie jedziemy? - zapytał kierowca.
 - York Road. - natychmiast odpowiedziałam.
 - W takim razie jedziemy.
   Podczas jazdy usłyszałam w radiu piosenkę "More Than This". Oczywiście nie obeszło się bez śpiewania. Nawet nie wiem kiedy dojechaliśmy pod mój dom. Harry odprowadził mnie pod same dzwi.
 - ...Dzięki.
 - Nie ma za co. - i znowu ten piękny uśmiech... Uwielbiałam go.
 - Może mogłabym jakoś się odwdzięczyć?
 - Co powiesz o przyjściu na koncert? - zupełnie o nim zapomniałam, przecież to już jutro!
 - Może być. - posłałam mu szeroki uśmiech.
 - To do jutra.
 - Do jutra.
   Od razu po wejściu do domu zamknęłam drzwi od środka i jak najszybciej mogłam pobiegłam do mojego łóżka. Na dzisiaj dosyć tych wrażeń, za dużo tego wszystkiego... Moje powieki robiły się coraz cięższe, dopóki całkowicie nie opadły. Usnęłam.

niedziela, 3 listopada 2013

Rozdział 4

 - Cieszycie się na jutrzejszy koncert?
 - Żarty sobie z nas robicie? Nie możemy się go doczekać! - krzyknęłyśmy w tym samym czasie. Na twarzach chłopców pojawił się uśmiech.
 - Będziecie na widowni czy...
 - Oczywiście, że za kulisami!
 - Gratuluję. Prawie bym zapomniał, przyszli z nami jeszcze Louis oraz Liam.
 - Ja jestem Vanessa, a to Rosalie oraz Joy.
 - Hej dziewczyny, miło mi Was poznać. - Daddy uśmiechnął się i podał na rękę. Lou zrobił to samo.
 - Nam również.
 - Jeśli chcecie to wyjmujcie aparaty i róbcie zdjęcia bo...
 - Bo inaczej dopadną nas paparazzi. Tak, wiemy.
   Szybko zrobiłyśmy sobie zdjęcia i wróciliśmy do rozmowy. Nagle zadzwonił telefon Harry'ego.
 - Dziewczyny, wybaczcie ale Paul do nas dzwonił i musimy się z nim szybko spotkać... Może niedługo powtórzymy spotkanie?
 - Okey.
 - Co Wy na to, aby pójść jutro na imprezę po koncercie?
 - Jasne. Do zobaczenia, chłopcy.
 - Pa, dziewczyny.
   Gdy chłopcy wyszli, nogi mi się trzęsły jak galareta, a dziewczynom szczęki opadły. Dosłownie. Nadal nie mogłyśmy uwierzyć w to, że rozmawiałyśmy z członkami zespołu One Direction. Wow. Nagle przed moimi oczami zaczęło coś machać.
 - Ziemia do Vanessy, słyszysz mnie? Vanessa? - to była oczywiście Joy.
 - Tak, po prostu się zamyśliłam... Nadal nie dociera do mnie, że gadałyśmy z One Direction...
 - Tak, do mnie to też nie dociera... Do Joy chyba tym bardziej. - poparła mnie Rosalie.
 - Też tak myślę.
 - Nieprawda! - krzyknęła Joy.
 - No to może już stąd wyjdziemy? Bo dzięki twoim krzykom jesteśmy w centrum uwagi. - Joy zrobiła się czerwona jak burak.
 - No dobra, to gdzie teraz?
 - Może do mnie, obejrzymy jakiś film? - zaproponowałam.
 - Dobrze, ale ja wybieram!
 - Jeśli Rosalie ma wybierać film, to ja...
 - Albo przestaniecie się kłócić albo to ja wybieram film!
 - Tak będzie najlepiej. - Joy potwierdzająco kiwnęła głową.
 - No to może "This Is Us"?
 - A możemy iść na to do kina? - obydwie dziewczyny patrzyły na mnie błagalnym spojrzeniem.
 - Jasne, w kinie będzie fajniej. To chodźcie do mnie, zobaczymy o której jest seans.
   Po 15 minutach byłyśmy już w moim domu. Zabrałam ze swojego pokoju laptopa i usiadłam z dziewczynami w salonie. W końcu ustaliłyśmy, że pójdziemy do kina na 20:00. Rosalie i Joy zaczęły marudzić, że popsuł im się makijaż, dlatego dałam im moją kosmetyczkę. Malowały się na tyle długo, że w tym czasie zdążyłam wziąć szybki prysznic. Po powrocie zobaczyłam, że gadają o czymś. Nie zauważyły mnie, dlatego postanowiłam to wykorzystać. Podeszłam do nich od tyłu i krzyknęłam:
 - Boo!
 - Jesteś nienormalna?! Zawału byśmy dostały przez ciebie, idiotko! - takie piękne słowa usłyszałam w podzięce.
 - Też Was kocham. - dałam każdej z nich po buziaku w policzek. - Idziemy?
 - No dobra. Ale jeśli jeszcze raz nas wystraszysz...
 - Spokojnie, już tak nie zrobię. - dziewczyny odetchnęły z ulgą. - No to chodźmy!
   Wyszłyśmy z domu i po 20 minutach byłyśmy już w kinie. Ponieważ była premiera filmu, roiło się od fanek oraz Directionerek. Nie dziwiło nas to. Weszłyśmy na salę i zajęłyśmy w pierwszym rzędzie. Po kilku minutach zaczął się film. Raz śmiałyśmy się na głos, raz płakałyśmy jak bobry. Lecz w pewnym momencie wszystkim zgromadzonym osobom szczęki opadły, ponieważ...