środa, 25 grudnia 2013

UWAGA

ZAWIESZAM BLOGA I ZA OKOŁO 2 TYGODNIE GO USUWAM. NIE MAM ZAMIARU PISAĆ BLOGA, KTÓREGO NIKT NIE CZYTA. NIE MAM POMYSŁU NA DALSZE POSTY A TAK W OGÓLE TO KAŻDY WIE CO POWINNO BYĆ. DLA MNIE TO NIE MA SENSU. NIESTETY. BARDZO WAS KOCHAM, ALE CZASAMI TAK W ŻYCIU JEST. NIEDŁUGO DODAM OSTATNIEGO POSTA Z LINKIEM DO MOJEGO NOWEGO BLOGA. BĘDZIE ON ZWYKŁYM BLOGIEM O MNIE I O MOIM ŻYCIU.

PAMIĘTAJCIE - BARDZO KOCHAM TYCH, KTÓRZY REGULARNIE CZYTALI TEGO BLOGA. MOŻE KIEDYŚ ZAŁOŻE JESZCZE JAKIEGOŚ LUB BĘDĘ KONTYNUOWAĆ TEGO. TO SIĘ OKAŻE.










A JAK NA RAZIE... PAPA.

czwartek, 7 listopada 2013

Rozdział 5

...Ponieważ na salę wszedł zespół One Direction. Dziewczyny zaczęły piszczeć. Harry i reszta chłopców zaczęli rozglądać się po sali, dzięki czemu z ich twarzy nie schodził uśmiech. Nagle wzrok chłopców spoczął na nas. Patrzyli z wielkim zdziwieniem.
 - Vanessa? Joy? Rosalie?
 - Chłopcy? - odpowiedziałyśmy. Ludzie, którzy znajdowali się na sali mieli powalające miny.
 - Jak miło znowu Was widzieć! - podeszli do nas i zaczęli nas przytulać. Przy okazji trochę nas przydusili.
 - Co Wy tu robicie?
 - A co miałybyśmy robić w kinie? Może oglądać film?
 - Faktycznie. Przy okazji spotkałyście nas.
 - Tak, wiemy. Dobra, same tu nie jesteśmy, pogadajcie jeszcze z innymi, co?
 - Skoro nalegasz...
   Po naszej rozmowie chłopcy zaczęli wygłaszać mowę o zbliżającym się koncercie. Chłopcy powiedzieli, że po senasie mają dla nas niespodziankę. Wszyscy bardzo się ucieszyli. Na koniec One Direction pomachali do widowni i wyszli z sali. Nasz seans z powrotem wrócił na wielki ekran znajdujący się przede mną. Znowu śmiałam się i płakałam razem z dziewczynami. Gdy film się skończył, poszłyśmy do kawiarni obok kina. Mała grupka dziewczyn siedząca niedaleko wpatrywała się w nas dopóki jedna z nich nie podeszła i nie zapytała:
 - Hej, mam do Was pytanie... Skąd znacie One Direction?
   Nie wiedziałam, co powiedzieć.
 - Moja koleżanka spotkała ich w pracy i się z nimi zaprzyjaźniła. - Joy mnie wyręczyła z odpowiedzi, za co byłam jej bardzo wdzięczna.
 - Tak to właśnie było...
 - Dobra, dzięki za odpowiedź. - zaczęła odchodzić lecz nagle się wróciła - A może wymienimy się numerami?
 - Jasne, czemu nie. - podała mi swój telefon a ja wpisałam numer. Ona zrobiła to samo.
 - Dzięki, siostra. Tak w ogóle to mam na imię Nina.
 - Dla siostry wszystko. Miło mi Cię poznać. Ja jestem Vanessa, a to Joy i Rosalie. - Nina podała każdej z nas rękę. Na pożegnanie pomachała do nas i odeszła.
 - Jeżeli tak dalej pójdzie i będziemy miały fanki, to mi to pasuje.
 - Mi też. - zaśmiałyśmy się. Nagle zorientowałyśmy się, że nie powiedział tego żadna z nas. Od razu wiedziałam, kto to powiedział.
 - Niall! - chciałam krzyknąć, lecz w ostatniej chwili chłopak zakrył swoją dłonią moją twarz.
 - Tylko cicho, bo nie będzie autografu. - Nialler zaczął się charakterystycznie śmiać, czego skutkiem były piski dziewczyn w kawiarnii.
 - Brawo, pacanie.
 - Nie moja wina, że mam taki śmiech...
 - No dobra, przepraszam.
 - A teraz macie zapobiec tym piskom bo zaraz wszyscy ogłuchniemy, moglibyście? - poprosiłam.
   Uśmiechnęli się do mnie, po czym Zayn zaczął mówić:
 - Teraz nadeszła ta chwila, w której dostaniecie od nas obiecywaną niespodziankę. Po kolei z każdym zrobimy sobie zdjęcie a później będziemy rozdawać autografy. - po tych słowach rozległy się zarówno piski jak i płacz. Przyglądałyśmy się każdemu robionemu zdjęciu chłopakom. Po kilkunastu minutach uświadomiłam sobie, że już późno.
 - Ej wybaczcie, ale już powinnam pójść do domu, śpiąca jestem...
 - Dobrze, zaraz zamówię Ci taksówkę. - chciałam odmówić Harry'emu, ale on mi nie pozwolił. Po kilku minutach znajdowałam się z brunetem w aucie.
 - Gdzie jedziemy? - zapytał kierowca.
 - York Road. - natychmiast odpowiedziałam.
 - W takim razie jedziemy.
   Podczas jazdy usłyszałam w radiu piosenkę "More Than This". Oczywiście nie obeszło się bez śpiewania. Nawet nie wiem kiedy dojechaliśmy pod mój dom. Harry odprowadził mnie pod same dzwi.
 - ...Dzięki.
 - Nie ma za co. - i znowu ten piękny uśmiech... Uwielbiałam go.
 - Może mogłabym jakoś się odwdzięczyć?
 - Co powiesz o przyjściu na koncert? - zupełnie o nim zapomniałam, przecież to już jutro!
 - Może być. - posłałam mu szeroki uśmiech.
 - To do jutra.
 - Do jutra.
   Od razu po wejściu do domu zamknęłam drzwi od środka i jak najszybciej mogłam pobiegłam do mojego łóżka. Na dzisiaj dosyć tych wrażeń, za dużo tego wszystkiego... Moje powieki robiły się coraz cięższe, dopóki całkowicie nie opadły. Usnęłam.

niedziela, 3 listopada 2013

Rozdział 4

 - Cieszycie się na jutrzejszy koncert?
 - Żarty sobie z nas robicie? Nie możemy się go doczekać! - krzyknęłyśmy w tym samym czasie. Na twarzach chłopców pojawił się uśmiech.
 - Będziecie na widowni czy...
 - Oczywiście, że za kulisami!
 - Gratuluję. Prawie bym zapomniał, przyszli z nami jeszcze Louis oraz Liam.
 - Ja jestem Vanessa, a to Rosalie oraz Joy.
 - Hej dziewczyny, miło mi Was poznać. - Daddy uśmiechnął się i podał na rękę. Lou zrobił to samo.
 - Nam również.
 - Jeśli chcecie to wyjmujcie aparaty i róbcie zdjęcia bo...
 - Bo inaczej dopadną nas paparazzi. Tak, wiemy.
   Szybko zrobiłyśmy sobie zdjęcia i wróciliśmy do rozmowy. Nagle zadzwonił telefon Harry'ego.
 - Dziewczyny, wybaczcie ale Paul do nas dzwonił i musimy się z nim szybko spotkać... Może niedługo powtórzymy spotkanie?
 - Okey.
 - Co Wy na to, aby pójść jutro na imprezę po koncercie?
 - Jasne. Do zobaczenia, chłopcy.
 - Pa, dziewczyny.
   Gdy chłopcy wyszli, nogi mi się trzęsły jak galareta, a dziewczynom szczęki opadły. Dosłownie. Nadal nie mogłyśmy uwierzyć w to, że rozmawiałyśmy z członkami zespołu One Direction. Wow. Nagle przed moimi oczami zaczęło coś machać.
 - Ziemia do Vanessy, słyszysz mnie? Vanessa? - to była oczywiście Joy.
 - Tak, po prostu się zamyśliłam... Nadal nie dociera do mnie, że gadałyśmy z One Direction...
 - Tak, do mnie to też nie dociera... Do Joy chyba tym bardziej. - poparła mnie Rosalie.
 - Też tak myślę.
 - Nieprawda! - krzyknęła Joy.
 - No to może już stąd wyjdziemy? Bo dzięki twoim krzykom jesteśmy w centrum uwagi. - Joy zrobiła się czerwona jak burak.
 - No dobra, to gdzie teraz?
 - Może do mnie, obejrzymy jakiś film? - zaproponowałam.
 - Dobrze, ale ja wybieram!
 - Jeśli Rosalie ma wybierać film, to ja...
 - Albo przestaniecie się kłócić albo to ja wybieram film!
 - Tak będzie najlepiej. - Joy potwierdzająco kiwnęła głową.
 - No to może "This Is Us"?
 - A możemy iść na to do kina? - obydwie dziewczyny patrzyły na mnie błagalnym spojrzeniem.
 - Jasne, w kinie będzie fajniej. To chodźcie do mnie, zobaczymy o której jest seans.
   Po 15 minutach byłyśmy już w moim domu. Zabrałam ze swojego pokoju laptopa i usiadłam z dziewczynami w salonie. W końcu ustaliłyśmy, że pójdziemy do kina na 20:00. Rosalie i Joy zaczęły marudzić, że popsuł im się makijaż, dlatego dałam im moją kosmetyczkę. Malowały się na tyle długo, że w tym czasie zdążyłam wziąć szybki prysznic. Po powrocie zobaczyłam, że gadają o czymś. Nie zauważyły mnie, dlatego postanowiłam to wykorzystać. Podeszłam do nich od tyłu i krzyknęłam:
 - Boo!
 - Jesteś nienormalna?! Zawału byśmy dostały przez ciebie, idiotko! - takie piękne słowa usłyszałam w podzięce.
 - Też Was kocham. - dałam każdej z nich po buziaku w policzek. - Idziemy?
 - No dobra. Ale jeśli jeszcze raz nas wystraszysz...
 - Spokojnie, już tak nie zrobię. - dziewczyny odetchnęły z ulgą. - No to chodźmy!
   Wyszłyśmy z domu i po 20 minutach byłyśmy już w kinie. Ponieważ była premiera filmu, roiło się od fanek oraz Directionerek. Nie dziwiło nas to. Weszłyśmy na salę i zajęłyśmy w pierwszym rzędzie. Po kilku minutach zaczął się film. Raz śmiałyśmy się na głos, raz płakałyśmy jak bobry. Lecz w pewnym momencie wszystkim zgromadzonym osobom szczęki opadły, ponieważ...

środa, 30 października 2013

Rozdział 3

   ...Dopóki nie podeszli do nas chłopcy. Dziewczyny nie mogły oderwać od nich wzroku i zaczęły piszczeć a ja się śmiać. Chłopcy popatrzyli na moje przyjaciółki i uśmiechnęli się. Dziewczyny zaczęły prosić o autografy i zdjęcia, a ja poszłam po gitarę. Gdy Nialler ją ujrzał, stał i podziwiał z szeroko otwartymi ustami. Wszyscy w pobliżu zaczęli się śmiać, a Irlandczyk próbował nas przekrzyczeć, ale mu się to nie udawało. W pewnym momencie powiedział:
 - Hazza, bierzemy ją!
Nawet nie wiem kiedy, Niall wziął mnie na ręce, a moje nogi latały w powietrzu. Znowu można było usłyszeć głośny śmiech naszej grupy.
 - A nie chodziło przypadkiem o gitarę?! - zapytałam wrzeszcząc jednocześnie. Odłożył mnie na ziemię, po czym powiedział:
 - Chyba masz rację. - blondyn zaczął się turlać ze śmiechu. - To zabieram gitarę i lecimy.
   W tym samym momencie dziewczyny zaczęły marudzić i błagać, aby zostali.
 - No dobra, ale tylko trochę...
 - A nie mówiłam? - Joy niechcący powiedziała to na głos. Rosalie szturchnęła ją w ramię, a dziewczynę widocznie to zabolało.
 - Chłopaki, zbieramy się... - w drzwiach sklepu stanął Zayn i czekał na resztę swoich kumplów. A ja i moje przyjaciółki... Pewnie każdy się domyśla, co było.
 - Dobra, ale macie trzy minutki dziewczyny, bo zaraz mamy próbę... Może wybierzemy się wszyscy razem po próbie na kawę?
Krzyknęłyśmy chórem:
 - Jasne!
 - To widzimy się w "Coffee" o 18:00, co wy na to?
 - To do 18:00.
 - Do zobaczenia, dziewczynki.
 - Pa, chłopcy...
   Harry, Zayn oraz Niall opuścili sklep. Piszczałyśmy głośniej niż kiedykolwiek. Umówiłyśmy się, że o 17:30 będziemy gotowe i przejdziemy się do kawiarnii. Miałam tylko półtorej godziny, był to dla mnie stanowczo za krótki czas. Wyciągnęłąm z szafy jeden z moich ulubionych zestawów, czyli białą bluzę z sercem oraz jeansy. Dobrałam do tego biżuterię i czerwone Conversy. Na telefonie zobaczyłam nieodczytaną wiadomość od Joy:

                    "Czekamy pod Twoim domem. Pośpiesz się."

   Wzięłam w rękę swoją torebkę, zamknęłam drzwi od domu i zaczęłam iść w stronę dziewczyn. Uznałyśmy, że warto się pospieszyć, ponieważ zostało nam niecałe pół godziny. Byłyśmy już pod kawiarnią, gdy nagle podeszło do nas pięciu chłopców w okularach przeciwsłonecznych oraz bluzach z kapturami. To byli wszyscy chłopcy z zespołu. Razem. Zmierzali w naszym kierunku. Przywitali nas uśmiechając się. Odwzajemniłyśmy się tym samym. Weszliśmy do kawiarnii i zamówiliśmy po filiżance czekolady. W pewnym momencie Niall zaczął rozmowę...

sobota, 26 października 2013

Rozdział 2

   Stanęłam i patrzyłam jak wryta. Nie mogłam uwierzyć... To był naprawdę on. Moja mina chyba go bardzo rozśmieszyła, wcale się nie zdziwiłam.
- M... M... Mogę w czymś... Pomóc? - mój głos cały czas drżał z niedowierzania.
- Tak, szukam nowej gitary dla kolegi. - uśmiechnął się i mrugnął porozumiewawczo. Od razu wiedziałam, że chodzi o Niall'a.
- O jaką gitarę dokładnie chodzi?
- No nie wiem jaką wybrać, dlatego właśnie jestem tutaj, abyś mi pomogła.
- Moim zdaniem ta najbardziej przypadłaby do gustu Nialler'owi. - Harry popatrzył na mnie ja na jakąś... Wariatkę.
- Skąd wiesz o kogo chodzi?
- Directioners zawsze mają dobre przeczucie. - uśmiechnęłam się. On również.
- To ja tu przyjdę po 16:00 z kolegą. - zaczął powoli odchodzić, ale ja mu w tym przeszkodziłam.
- Proszę, zaczekaj. Czy mógłbyś...
- Jasne, gdzie mam się podpisać? - po prostu czytał mi w myślach...
- Tutaj, jeśli...
- Przecież nie mogę odmówić fance. Dla kogo?
- Dla Vanessy.
- Bardzo ładne imię, czy pochodzisz z Francji?
- Dziękuję. Moja mama jest z Francji.
- Twoja mama w takim razie musi być bardzo piękną kobietą, a Ty musiałaś odziedziczyć po niej urodę. - na moich policzkach pojawiły się rumieńce. - Jeszcze jedno: dam Ci mój numer, na wszelki wypadek.
- Nie mam zamiaru odmówić. - chłopak uśmiechnął się. Zapisał mi swój numer. Ja w zamian podałam mój.
- Muszę już lecieć. Przyjdę z Niall'em o ustalonej wcześniej godzinie. - pokiwałam twierdząco głową. - Do widzenia.
- ...Pa.
   Wyszedł ze sklepu a ja cała się trzęsłam. Gdy wychodził, zauważyłam kilka dziewczyn, które się pchały do Harry'ego. Po chwili liczba osób znacznie wzrosła. Po tym zdecydowanym ruchem złapałam w ręce telefon i napisałam do moich dwóch najlepszych przyjaciółek: "Zmiana planów, widzimy się przed 16:00 w sklepie muzycznym "Melody". Szczegóły na miejscu.".

Na zegarze wybiła godzina 15:54. W drzwiach ujrzałam Joy oraz Rosalie. Obydwie podeszły do mnie i zaczęłyśmy rozmawiać o zbliżającym się koncercie. Gadałyśmy w nieskończoność, dopóki...

Od autorki: Serdeczne podziękowania dla strony One Direction to nie zespół , to styl życia :3.

wtorek, 22 października 2013

Rozdział 1

   Dzień zaczął się jak zwykle. Wstaje, patrzę na zegarek - 7:49. Nie zdążę do pracy... Muszę się pośpieszyć! Wyskoczyłam jak porażona z łóżka. Szybko się umyłam, ubrałam się w koszulę w kratkę i czarne rurki, zjadłam w pośpiechu śniadanie. Znowu spojrzałam na zegar - 8:07. Teraz to na pewno się spóźnię. Wsiadłam do najbliższego autobusu. 

 - Spóźniona... - usłyszałam głos mojego szefa.
 - Naprawdę przepraszam, to się więcej nie powtórzy...
 - Słyszałem to już kilkadziesiąt razy. - cwaniak nie dawał za wygraną. - Zostaniesz po pracy i pomożesz mi przestawić instrumenty. - tak, to prawda: pracuję w sklepie muzycznym "Melody".
 - Oczywiście... - rzuciłam. Mój szef był bardzo szczęśliwy ze swojego wyczynu. Odszedł z szerokim uśmiechem na twarzy. Tak jak zawsze. Najchętniej to bym go zwolniła - gdybym oczywiście mogła.

   W sklepie nie było nikogo, dlatego mogłam poczytać gazety, które zawsze i wszędzie ze sobą targam. Dziwię się, że jeszcze są w bardzo dobrym stanie. Otworzyłam jedną z nich i trafiłam na artykuł o moim ulubionym zespole - One Direction. Pisano o najbliższym koncercie w Londynie, rozdawaniu autografów, udzielaniu wywiadów i rozmowach z fankami oraz fanami. Oczywiście nie mogłam przepuścić takiej okazji dlatego szybkim ruchem wyciągnęłam telefon z torebki leżącej obok mnie i zadzwoniłam do Joy.
 - Hej, czytałaś o najbliższym koncercie w Londynie?
 - Myślisz, że ja o tym nie wiem? Zarezerwowałam już trzy bilety w pierwszym rzędzie z możliwością spotkania się z całym zespołem! Ale...
 - Tak...? - zapytałam niepewnie.
 - Wchodzimy grupą. Czyli ja, ty i Rosalie!
 - O Boże, jesteś cudowna! Mówiłam Ci to już?
 - Jakieś kilkaset razy... - w tym samym momencie Joy zaczęła się śmiać. A ja z nią.
 - To może ja teraz zadzwonię do Rosalie?
 - Jak chcesz to zadzwoń, ale...
 - Do usłyszenia, kochana.
 - Nawzajem.
Szybko wybrałam numer do Rosalie.
 - Hallo?
 - Rosalie? Słyszałaś o koncercie?
 - Joy mi już wcześniej wszystko opowiedziała. - po tym zdaniu zdałam sobie sprawę, że jestem bardzo powolna.
 - OK, to może o 16:30 spotkamy się wszystkie w kawiarni "Coffee"?
 - Jasne, powiem Joy. Do zobaczenia.
 - Pa.
Byłam bardzo szczęśliwa.  Znowu wzięłam gazetę w ręce. W pewnym momencie zobaczyłam piękne suknie. Nie mogłam oderwać od nich wzroku, dopóki nie usłyszałam chrząkania. Podniosłam głowę i ujrzałam brązowe loki, białe zęby, szeroki uśmiech... To był on. Harry Styles.